Żółwie to także istotna część kultury wizualnej wielu społeczeństw. W Polsce znajdowano kilkusetletnie figurki-zabawki w kształcie żółwia. W innych społeczeństwach był wręcz nobilitowany: gad ten widnieje na herbach kilku wyspiarskich państw – Seszeli, Wysp Salomona, Kajmanów.
- Jednocześnie, zgodnie z opracowaniem "Rośliny obcego pochodzenia w Polsce, ze szczególnym uwzględnieniem gatunków inwazyjnych", sumak octowiec otrzymał 11 punktów określających
Tak do środowiska trafiają inwazyjne gatunki żółwi, które zagrażają naszym rodzimym gatunkom. Odłowy tych zwierząt są właśnie prowadzone m.in. w Zalewie Zemborzyckim.
Pogrążeni w świecie „Squid Game” prawdziwi gracze w liczbie 456 poddają swoje umiejętności i charaktery ciężkiej próbie, żeby wygrać 4,56 mln dolarów. 1670 Satyryczna komedia, w której zdziwaczały szlachcic pragnący zostać najsławniejszą osobą w Polsce musi stawić czoło kłótniom w rodzinie i konfliktom z chłopami.
Tytuł: Wrażliwość żółwi świńskich na gatunki inwazyjne Fragment: Gatunki inwazyjne stanowią poważne zagrożenie dla delikatnej równowagi ekologicznej różnych ekosystemów na całym świecie. A co z żółwiem świńskim, wyjątkowym i fascynującym gatunkiem zamieszkującym rzeki i bagna północnej Australii i południowej Nowej Gwinei? W tym artykule informacyjnym zbadano
W roku 994 w Akwitanii zmarło z tego powodu ok. 40 tys. ludzi, w roku 1951 u wielu mieszkańców francuskiej wsi Point Saint-Esprit wystąpiły halucynacje, a zmarło 7 osób.
DpuE. Inwazyjne gatunki zwierząt najczęściej trafiają do środowiska wypuszczane przez ludzi. Trzeba z nimi walczyć, nim się rozprzestrzenią – dlatego ważne jest stworzenie azylów, w których takie zwierzęta mogłyby żyć, nie powodując szkód – mówią eksperci w rozmowie z PAP. Do tej pory w Polsce zidentyfikowanych zostało niemal dwa tysiące gatunków obcego pochodzenia – czyli gatunków roślin i zwierząt, które nie znalazły się na terenie naszego kraju w sposób naturalny, ale w wyniku działalności człowieka. Większość z nich nie jest w żaden sposób szkodliwa – nie oddziałuje negatywnie na przyrodę, gospodarkę czy na zdrowie człowieka. Bez części z nich wręcz nie wyobrażamy sobie dzisiaj życia: rośliny takie, jak ziemniaki, czy zwierzęta takie, jak kury czy świnie, to w większości miejsc na świecie gatunki obce. „Jest jednak niewielka grupa gatunków, w przypadku której oddziaływania takie są bardzo silne: właśnie te gatunki zwierząt i roślin nazywamy inwazyjnymi gatunkami obcymi” – tłumaczy w rozmowie z PAP dr Wojciech Solarz z Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie. Obce gatunki mogą przedostawać się na nowe terytoria przeróżnymi drogami: według danych zbieranych przez Komisję Europejską istnieje ok. 40 takich sposobów. Gatunki mogą przenieść się na nowe tereny po zlikwidowaniu naturalnej bariery geograficznej (np. wybudowaniu kanału), wydostawać z hodowli czy uprawy w warunkach kontrolowanych – bądź też być przywożone do nowego kraju wraz z importowanymi towarami. „Nie ma już na szczęście takich pomysłów, jak to było jeszcze w XIX i na początku XX wieku: sprowadzanie obcych gatunków zwierząt i celowe wsiedlanie ich do środowiska, żeby na przykład było ładnie albo żeby zwiększyć liczbę gatunków” – opowiada dr Solarz. Jak tłumaczy badacz, egzotyczne gatunki zwierząt najczęściej trafiają dzisiaj do środowiska wypuszczane przez dotychczasowych właścicieli. „Wiele z potencjalnie inwazyjnych gatunków – których być może jeszcze nie ma w środowisku naturalnym w Polsce, ale znajdują się na unijnej liście gatunków zakazanych – zostaje przywiezionych do kraju w celu ich hodowli. Następnie uciekają swoim właścicielom albo właśnie są przez nich wypuszczane” – mówi. Przykładem takiego rozpowszechnionego w Polsce gatunku są choćby pochodzące z Ameryki żółwie czerwonolice. Po wypuszczeniu do środowiska naturalnego stają się one konkurencją dla naszego rodzimego żółwia błotnego: walczą z nimi o pokarm i miejsca odpoczynku, a ponadto mogą przenosić na żółwie błotne pasożyty i choroby. Dr Solarz przekonuje jednak, że wbrew pozorom, to nie najbardziej rozpowszechnione gatunki inwazyjnych zwierząt i roślin powinny znajdować się w centrum naszego zainteresowania. „Przez to, że są one tak szeroko rozpowszechnione, nie jesteśmy niestety w stanie wiele na nie poradzić. W przypadku takich szeroko rozpowszechnionych gatunków inwazyjnych możemy już tylko próbować ograniczać ich występowanie i negatywny wpływ w określonych miejscach – np. na terenach przyrodniczo cennych, takich jak parki narodowe czy obszary Natura 2000. Natomiast w skali całej Polski jest to niewykonalne – zarówno z powodów technicznych, jak i ekonomicznych” – dodaje ekspert. „Tak naprawdę powinniśmy więc swoje działania koncentrować na gatunkach, które są jeszcze rzadkie i na tyle mało rozpowszechnione, że istnieje szansa na takie nimi zarządzania, żeby przyniosło to efekt w skali całego kraju” – stwierdza. Kluczowe jest więc utrzymanie pod kontrolą liczebności obecnych już w Polsce gatunków egzotycznych. Jednym z najbardziej podstawowych sposobów prowadzenia tej kontroli jest właśnie zapobieganie wypuszczaniu tych zwierząt na wolność. Andrzej Kepel z Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody „Salamandra” zwraca jednak uwagę, że w Polsce praktycznie nie ma możliwości odpowiedzialnego pozbycia się żywych okazów gatunków egzotycznych. „Jedynym rozsądnym rozwiązaniem byłoby stworzenie azyli, które byłyby w stanie przyjmować te zwierzęta” – stwierdza. Zauważa on, że choć z ekonomicznego punktu widzenia najskuteczniejsze wydaje się usypianie zwierząt – jednak przyjęcie takiej strategii najpewniej przyniosłoby skutek odwrotny od zamierzonego. „Żaden właściciel zwierzęcia, nawet jeśli obecnie niezbyt się nim interesuje i ma dość jego trzymania, nie odda go na śmierć. Świadomość, że zostałyby poddane eutanazji, de facto skutkowałaby tym, że takie zwierzęta nie trafiałyby do punktów, które mogłyby je przyjąć, tylko byłyby wypuszczane na wolność” – tłumaczy. „Jeżeli chcemy, żeby ludzie, którzy już nie chcą lub nie mogą przetrzymywać takich zwierząt, oddali je – musimy stworzyć miejsca, w których zapewni się im dobre warunki życia, aż do naturalnej śmierci” – mówi Kepel. Dodaje przy tym, że choć przygotowywane były programy, które miały zaradzić problemowi wypuszczania do środowiska zwierząt egzotycznych, to ich realizacja za każdym razem napotyka barierę finansową. „Organizacje pozarządowe by to mogły zrobić – ale one też musiałyby mieć zagwarantowane środki” – podkreśla. PAP – Nauka w Polsce, Katarzyna Florencka kflo/ zan/ Źródło:
Żółw czerwonolicy A. Kepel. PTOP "Salamandra".Chomiki, szczurki, rybki i żółwie podrzucane są w poznańskiej Palmiarni. Okazuje się, że inwencja znudzonych właścicieli zwierząt idzie dalej - są one wypuszczane wolno do jezior i lasów. Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody "Salamandra", które siedzibę ma w Poznaniu, prowadzi spis miejsc, gdzie występują obce gatunki, bo zagrażają one naszym niebezpieczny jest jeden z gatunków żółwia ozdobnego. Czerwonolicy jest poszukiwany, bo zagraża rodzimemu żółwiowi błotnemu, który jest zagrożony wyginięciem i podlega Konkuruje z nim o pokarm i miejsca wypoczynku, może też przenosić choroby, na które nasze gady nie są odporne- uściśla dr Andrzej Kepel, prezes "Salamandry". - Poza tym może polować na bezkręgowce, ryby, płazy, a nawet pustoszyć gniazda nadwodnych Poznaniu poszukiwane żółwie są np. w Rusałce i praktycznie w każdym z jezior i większych stawów. Można je też spotkać w okolicach Piły, Krotoszyna, Konina i powiecie poznańskim. Do Polski sprowadzono w latach 90. setki tysięcy żółwi czerwonolicych, a ostatnio także wiele wodnych żółwi z innych inwazyjnych gatunków. Są długowieczne i nudzą się właścicielom, dlatego trafiają do rzek, jezior i innych zbiorników wodnych. Były propozycje stworzenia azylów, gdzie można by oddać zwierzę. Nie było jednak dokładnych danych o skali problemu. - Monitoring potwierdził, że takie azyle są potrzebne - przyznaje Andrzej za taki azyl uważają Palmiarnię i ogrodu zoologiczne. - Jakby ktoś pytał czy przyjmujemy żółwie, to musimy odpowiedzieć, że nie. Oczywiście tych zwierząt, które się nam podrzuca nie zabijamy, ale jest to dla nas kłopot - przyznaje Marek Krzyżaniak, zastępca dyrektora stronie internetowej towarzystwa można zgłaszać występujące wolno obce gatunki. Członkowie towarzystwa i kół naukowych weryfikują je. Jeśli nikt przed nami nie zgłosił danego miejsca, to otrzymamy w nagrodę np. kubek ŻÓŁW CZERWONOLICY!Żółw czerwonolicy nie jest jedynym niebezpiecznym dla polskiej przyrody gatunkiem. Poważnym problem są szopy pracze. Jak są małe, to wyglądają jak szczeniaki. Gdy dorastają, są o wiele większe i potrafią wszędzie wejść, wszystko otworzyć i zniszczyć - wtedy są eksmitowane. A szopy doskonale pływają i wspinają się. Nasze ptaki nie potrafią się bronić przed tak wszechstronnym drapieżnikiem. Obce gatunki inwazyjne nie tylko stanowią zagrożenie przyrodnicze, ale i powodują ogromne straty ekonomiczne. Komisja Europejska szacuje, że w ostatnich 20 latach sięgają one średnio ok. 12 miliardów euro rocznie i dotyczą różnych gałęzi szkodnikiem, który może spowodować prawdziwy kataklizm jest np. amerykańska wiewiórka szara. Wykańcza europejskie wiewiórki rude, bo przenosi choroby, które zabijają tylko jej kuzynów. Poza tym sieje spustoszenie w lasach, bo zabija drzewa obgryzając korę wokół pnia u podstawy ich koron. Na szczęście nie ma jej jeszcze wolno żyjącej w Polsce, ale wystarczy, że jedna para ucieknie z hodowli, żeby zapoczątkować całą populację. Tak się stało we Włoszech i Wielkiej Brytanii, gdzie straty są olbrzymie.
Od czerwca do października w Poznaniu trwa odłów inwazyjnych gatunków obcych żółwi. Zwierzęta nie są przystosowane do życia w warunkach panujących w Polsce, a dodatkowo stanowią zagrożenie dla lokalnej fauny i flory. Po odłowie zostaną objęci odpowiednią opieką weterynaryjną. Problem z gatunkami obcymi wypuszczanymi w nieodpowiednim miejscu jest obserwowany od wielu lat. Inwazyjne gatunki żółwi są wyjątkowo częstym problemem w Polsce, a najczęściej obserwuje się żółwie ozdobne w trzech podgatunkach – żółw czerwonolicy, żółtobrzuchy i żółtolicy. Ich obecność w środowisku jest wynikiem porzuceń przez właścicieli, co jest niezgodne z prawem. Poza tym, stanowi to ogromne zagrożenie dla samych obce i inwazyjne. Są ogromnym zagrożeniem dla ludzi i całych ekosystemówOdłów żółwi w PoznaniuPracownicy Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu sprawdzają, która z metod odłowu inwazyjnych gatunków obcych żółwi jest najbardziej skuteczna, są także odpowiedzialni za odłowy z wykorzystaniem pułapek żywołownych typu plażowiskowego. To oznacza, że zwierzęta nie są krzywdzone podczas odłowu i można je bezpiecznie Żółwie odłowione w czasie trwania projektu do końca swojego życia będą przebywać w Zakładzie Doświadczalnym Technologii Produkcji Pasz i Akwakultury w Muchocinie, gdzie otrzymają niezbędną opiekę zootechniczną i weterynaryjną. Ich dalsza historia będzie dokładnie monitorowana – każdy z żółwi zostanie oznaczony unikalnym mikroczipem pozwalającym na jego łatwą identyfikację przez wiele lat- informują złapany w Poznaniu – czy faktycznie był niebezpieczny?Zwierzęta też potrzebują transfuzji krwi. Honorowi dawcy na czterech łapachDla zwierząt przygotowano odpowiednią infrastrukturę, a także zewnętrzne i wewnętrzne zbiorniki, w których żółwie spędzą resztę życia. Są to dla nich odpowiednie warunki, w których z pewnością będą miały zapewnione wszystkie potrzeby, ale jednocześnie nie będą zagrażały naturalnie w Polsce występuje tylko jeden gatunek żółwia, jest nim żółw błotny. Żółwie ozdobne są dla niego ogromnym wtargnęli na teren zamkniętego rezerwatu „Mewia Łacha” Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
Ostatnio jenot został zauważony na warszawskim Ursynowie. To kolejny przykład na to, że dzikie zwierzęta coraz częściej zapuszczają się w rejony zamieszkiwane przez człowieka. Populacja jenota zwiększa się, ale spotkać go nie jest tak łatwo – przez to, że prowadzi nocny tryb życia. Zdarza się jednak być zauważonym za dnia, z daleka przypominając ni to lisa, ni to adaptacyjne jenota są bardzo duże. Jenot nie jest wybredny, a przy tym dość zwinny. Może nawet wspinać się na drzewa, wykradając jajka czy młode z gniazd. Niestety jenot to zagrożenie dla zwierząt To po prostu bardzo trudna konkurencja. Jego niemal wszystkożerność doprowadza do tego, że kradnie pokarm innym. Na dodatek zapada w sen zimowy, zabierając schronienia borsukom. Sen może być jednak przerwany, więc tak naprawdę jenot jest aktywny cały rok. I to bardzo: oprócz tego, że się wspina, może też pływać, więc łatwiej mu zdobywać i uszczuplać pokarm są też choroby, które jenot może przenosić. To nie tylko wścieklizna.– Jenoty często chorują na świerzb, ponieważ ich futro jest przystosowane do ochrony przed niskimi temperaturami, ale nie do wysokiej wilgotności polskich zim. W konsekwencji, w okresie jesienno-zimowym, łapią świerzb – mówiła portalowi Marta Węgrzyn, prezeska Opolskiego Centrum Leczenia i Rehabilitacji Dzikich Zwierząt "Avi".To właśnie tam takie dzikie zwierzęta będą mogły liczyć na dożywotni azyl. Od 2019 roku jenot zaliczany jest przez Unię Europejską do gatunku zwierząt inwazyjnych. W Polsce można na niego polować cały miejsca są potrzebne, bo jenot trafia do lasów polskich niekoniecznie z własnej woli. Zdarza się, że zwierzęta uciekają z farm futrzarskich. I chociaż zagrażają polskim lisom czy borsukom, to przecież nie oznacza, że muszą zostać zabite. Lepiej żeby dostały schronienie będąc pod opieką fundacji dbającej o życie dzikich często właśnie człowiek zaburza naturalne środowisko. Widać to najlepiej na przykładzie ryb. Niedawno w Poznaniu wyłowiono 4280 ryb o łącznej biomasie 65 kilogramów. Kilkanaście z nich to "złote rybki", czyli ozdobna wersja karasia.– Największym zagrożeniem dla nich, poza niszczeniem siedlisk, są ryby wpuszczane do miejsc ich rozrodu. Znajdziemy tutaj też ropuchę szarą. Niegdyś występowała traszka zwyczajna, ale wyginęła pod wpływem presji drapieżniczej ze strony ryb - komentował dr inż. Mikołaj Kaczmarski, herpetolog z Katedry Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. W stawach można znaleźć też żółwie – inny gatunek inwazyjny W Polsce występuje rodzimy gatunek żółwia, czyli żółw błotny, którego bardzo często nie widzimy ponieważ jest wypierany przez inwazyjne żółwie czerwonolice. Ludzie kupując sobie małego, słodkiego żółwia czerwonolicego czy innego ozdobnego w sklepie zoologicznym, nie przewidują faktu, że zwierzę będzie żyło kilkadziesiąt lat i urośnie do znaczących rozmiarów. I że nie zawsze będzie miłe, słodkie i będzie dawało się dotykać. Te zwierzęta bardzo często są wyrzucane. Są wypuszczane do okolicznych stawów, do rzek, a tam bardzo mocno wypierają żółwia błotnego – dodawała Marta Węgrzyn. Cóż, to wszystko wpisuje się w kolejny rozdział opowieści pod tytułem "jak człowiek na własne życzenie niszczy środowisko". Warto pamiętać o tym, gdy nam się poszczęści i na swojej drodze zobaczymy między innymi jenota.
Żyjemy w czasach, w których podróże stały się czymś normalnym i stosunkowo łatwo dostępnym. Dla człowieka wielokulturowość i traktowanie Ziemi, jako globalnej wioski jest niejednokrotnie zjawiskiem przyczyniającym się do poprawy jakości życia. Niestety nasze podróże pociągają za sobą przypadkowe lub celowe przenoszenie organizmów na obce im tereny. Uwagę opinii publicznej, głównie ze względu na swoje rozmiary, zwykle przykuwają kręgowce, jednakże zjawisko napływu organizmów obcych jest znacznie szersze. Często to właśnie organizmy o niewielkich gabarytach mogą mieć ogromny, negatywny wpływ na rodzime ekosystemy. Obce, czyli jakie? Czy obcy zawsze oznacza inwazyjny? Migracje organizmów i zasiedlanie przez nie nowych terenów, o ile znajdą tam dogodne warunki do życia, są zjawiskiem naturalnym. W zależności od możliwości migracyjnych danego taksonu, potencjału reprodukcyjnego i cech środowiska, migracja może przebiegać wolniej lub szybciej, jednak zazwyczaj jest to tempo dla nas prawie lub całkowicie niezauważalne. Ślinik luzytański (Fot. Natalia Starzyk) rozprzestrzenił się na zachodnią i środkową Europę, aż do granic Polski i Słowacji, a także na Islandię i Skandynawię. Oprócz wielkich szkód, jakie wyrządza w uprawach, przenosi także niektóre patogeny roślin ( dostęp Sytuacja zmienia się, kiedy człowiek przypadkowo lub celowo „pomaga” zwierzętom i roślinom w przemieszczaniu się. Większość organizmów zawleczonych na obce tereny nie jest w stanie przystosować się do nowych warunków i ginie, niektóre tworzą niewielkie, ale stabilne populacje. Niewielki procent z nich jest nawet w stanie zagrozić rodzimej przyrodzie. Obecnie problem gatunków obcych i inwazyjnych przybiera coraz większe rozmiary, a gatunki inwazyjne uważane są za drugie (po niszczeniu siedlisk) główne zagrożenie dla dzikiej przyrody. Na Szczycie Ziemi w Rio de Janeiro w 1992 r. przyjęto „Konwencję o Ochronie Biologicznej Różnorodności – CBD”, w której wprowadzone zostały terminy: - Gatunek obcy: gatunek, podgatunek lub niższy takson introdukowany (przeniesiony) poza zasięg, w którym występuje on (lub występował w przeszłości) w sposób naturalny, włącznie z częściami, gametami, nasionami, jajami lub propagulami tego gatunku, dzięki którym może on przeżywać i rozmnażać się. - Inwazyjny gatunek obcy: gatunek obcy, którego introdukcja i/lub rozprzestrzenianie się zagraża różnorodności biologicznej (Lipa 2004). Według Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) (dostępne na stronie z 22 października 2014 r. około 12 000 gatunków występujących na terenie Unii Europejskiej to gatunki obce, a 10-15% z nich to gatunki inwazyjne. Jak organizmy wędrowały i wędrują z człowiekiem? Pierwsze przypadki zawleczenia gatunków przez człowieka na obce tereny mogły nastąpić już w neolicie (ok. 7000 – 2000 lat Wtedy to, na tereny dzisiejszej Małopolski przybyli pierwsi rolnicy, a wraz z nimi bydło, kuraki i wiele pasożytów tych zwierząt, a oprócz nich gatunki obecnie bardzo dobrze nam znane, czyli mucha domowa i pluskwa domowa. Jednak na większą skalę to zjawisko rozpoczęło się w starożytności i średniowieczu, kiedy to wraz z karawanami kupieckimi przemierzającymi Europę i Azję napłynął do Europy np. bażant zwyczajny, świerszcz domowy czy mrówka faraona. Czas wielkich podbojów mórz i oceanów, wielkich odkryć geograficznych był polem dla spektakularnych inwazji szczura śniadego, wędrownego a także karaczana wschodniego (karalucha). Działania człowieka mające na celu ułatwienie transportu towarów miały również ogromny wpływ na migracje zwierząt. Do takich należało utworzenie Kanałów: Ogińskiego, Augustowskiego i Królewskiego, które otworzyły dorzecza Wisły i Niemna dla gatunków zamieszkujących Morze Czarne, Kaspijskie i Jezioro Aralskie. Skorzystali z nich nie tylko ludzie, ale również między innymi małże i skorupiaki. Pod koniec XIX wieku do Europy celowo sprowadzono raka pręgowanego (amerykańskiego). Miał on zastąpić rodzime raki, które masowo ginęły chorując na „dżumę raczą” wywoływaną przez grzyba, notabene prawdopodobnie wcześniej zawleczonego z Ameryki. Raki pręgowane są odporne na tę chorobę. Znaczny wpływ na przyspieszenie procesu introdukcji wywarła budowa kolei transsyberyjskiej łączącej Władywostok z Moskwą, a dalej z Warszawą tysiącami kilometrów torów kolejowych. Transport drewna, kamienia czy węgla odbywał się w otwartych wagonach, co sprzyjało licznym przejazdom „na gapę”. W ten sposób podróżowały chrząszcze: biegaczowate, kusaki, ryjkowce i kałużnicowate. Biedronka azjatycka ma bardzo zmienne ubarwienie pokryw – od żółtego aż do czarnego, na przedpleczu znajduje się czarny wzór w kształcie litery M. Jesienią obserwuje się jej skupiska (nawet do kilku tysięcy osobników) wdzierające się do zabudowań w poszukiwaniu dogodnych miejsc do przezimowania (Kubisz 2011). Fot. Norbert Starzyk Również rozpowszechnienie żeglugi dalekomorskiej jako bezpiecznego środka transportu towarów w XX wieku przyczyniło się do wzrostu intensywności introdukcji. Ładownie transportowców wypełniane były wodą balastową, którą wymieniano przy każdym rozładunku towaru w różnych miejscach na całej kuli ziemskiej. W ten sposób oprócz towarów przewożono także plankton, nekton (zwierzęta poruszające się wbrew prądom wody) i larwy różnych zwierząt morskich. W wyniku tego w pobliżu portów europejskich, w tym również polskich, pojawiły się obce skorupiaki: dalekowschodni krab wełnistoręki, krabik amerykański, rak sygnałowy, kiełż tygrysi a także ślimaki: rozdętka zaostrzona i zatoczek rozszerzony. Dalsze tempo rozwoju komunikacji międzynarodowej i większe otwarcie granic stało się przyczyną ponad dwukrotnego wzrostu introdukcji pod koniec XX i na początku XXI wieku. Gatunki przenoszone są na statkach, samolotach, z pożywieniem, z sadzonkami drzew. Coraz większy udział mają też celowe introdukcje zwierząt i roślin przez amatorskich hodowców egzotycznych zwierząt – akwarystów i terrarystów. Wpływ gatunków inwazyjnych na środowisko, w tym na obszary chronione Już w latach 80. XX wieku środowiska naukowe zauważały negatywny wpływ gatunków obcych na obszary chronione. Niestety ich głos długo był lekceważony. Dziś już wiadomo, że niewielkie, często izolowane obszary chronione, tak jak wyspy, są bardzo niestabilnymi ekosystemami. To sprawia, że są niezwykle podatne na inwazje gatunków obcych. Co więcej, obszary chronione niejednokrotnie są miejscami atrakcyjnymi pod względem turystycznym. Niestety bardzo często z turystami wędrują, w sposób przypadkowy i niezamierzony, obce gatunki. Przykładem takich introdukcji są wyspy Morza Śródziemnego, gdzie przemysł turystyczny jest wyjątkowo dobrze rozwinięty. Europejskie obszary chronione są szczególnie podatne na wpływ gatunków inwazyjnych ze względu na ich niewielkie rozmiary, 65% obszarów chronionych w Europie mieści się w przedziale 1-100 ha. W internetowej ankiecie stworzonej przez ekspertów należących do Konwencji Berneńskiej i Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody (IUCN SSC) wzięli udział biolodzy, zarządcy parków, strażnicy leśni i inni eksperci z 21 krajów europejskich. Na pytanie o największe zagrożenia dla obszarów chronionych, z którymi byli związani, wskazali gatunki inwazyjne jako drugie największe zagrożenie, zaraz po utracie i fragmentacji siedlisk. Według nich, najgroźniejsza jest konkurencja z innymi gatunkami i zmiany w funkcjonowaniu ekosystemów (Europejskie wytyczne w sprawie obszarów chronionych i inwazyjnych gatunków obcych 2013). V Światowy Kongres Parków Narodowych w 2003 roku również w dużej części poświęcony był wpływowi obcych gatunków inwazyjnych na parki narodowe, wyspy i inne ekosystemy pozarolnicze. Stwierdzono wtedy, że zagrożenie, jakim jest opanowywanie tych obszarów przez gatunki inwazyjne, będzie wzrastać i niezbędne jest podjęcie kroków zapobiegawczych. Również rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady UE z 2014 r. zwraca uwagę na różne formy zagrożeń stwarzanych przez gatunki inwazyjne: zmianę siedlisk i żerowania, konkurencję, przenoszenie chorób, zastępowanie gatunków rodzimych oraz hybrydyzację, wpływ na zdrowie ludzkie i gospodarkę. Na podstawie tego rozporządzenia ustanowiona została lista gatunków obcych uznanych za stwarzające zagrożenie dla Unii. Znalazło się na niej 49 gatunków zwierząt i roślin. Jednym z nich jest krab wełnistoręki sprowadzony do Polski z wybrzeży Wschodniej Azji z wodami balastowymi statków na początku XX wieku. Konsekwencje jego masowej obecności są bardzo rozległe. Stanowi on poważną konkurencję dla miejscowych gatunków krabów, ale również zagrożenie dla ryb niszcząc ich ikrę. Można także zaobserwować negatywny wpływ tych krabów na życie człowieka. Wyjadają one bowiem osłabione ryby w sieciach rybackich, uszkadzając przy okazji sprzęt. Zatykają też przepławki dla ryb w zaporach i urządzenia do pobierania wody w elektrowniach. W Niemczech kopią głębokie, nawet na 50 centymetrów, nory, które (przy dużej ich liczbie) powodują erozję brzegów rzek, wałów przeciwpożarowych i uszkodzenia urządzeń portowych. Ze względu na tak dużą skalę wyrządzanych szkód krab ten został uznany przez Międzynarodową Unię Ochrony Przyrody za jeden ze 100 najgroźniejszych gatunków inwazyjnych na świecie. Na liście tej znalazło się też pięć gatunków raków: luizjański, marmurkowy, pręgowany, prężny i sygnałowy. Przybyły one do Europy, w tym do Polski, w większości jako zwierzęta akwariowe. Znudzeni pasjonaci w szybki i łatwy sposób (wyrzucając je do wód powierzchniowych) pozbywali się mieszkańców akwariów, nieświadomie stwarzając olbrzymie zagrożenie dla rodzimych skorupiaków i innych organizmów wodnych. Często spotykanym gatunkiem obcym jest ślimak ślinik luzytański, pochodzący z Hiszpanii. Nie znalazł się na liście najbardziej szkodliwych gatunków inwazyjnych, ale można się na niego natknąć w praktycznie każdym ogródku warzywnym. Żyje głównie na obszarach przekształconych przez człowieka, gdzie wyrządza wielkie szkody w uprawach zwłaszcza rzepaku ozimego, pszenicy ozimej i warzyw. Wieloletnie badania prowadzone na Podkarpaciu wskazują, że może on wypierać rodzime gatunki ślimaków oraz prowadzić do wymierania niektórych gatunków roślin (podagrycznik pospolity). Najeźdźcą, który również opanował już całą Europę jest biedronka azjatycka pochodząca ze Wschodniej Azji. Ten gatunek został celowo sprowadzony najpierw, na początku XX wieku do Ameryki Północnej, jako pogromca mszyc. W Europie pojawiła się w latach 90. XX wieku w tym samym celu. Jednak jej wysoka płodność, mocna konkurencja o pokarm sprawiła, że stała się zagrożeniem dla rodzimych gatunków biedronek. Jej stadium larwalne jest drapieżnikiem jaj, larw i poczwarek mniejszych gatunków biedronek. Tylko nasza największa biedronka oczatka może stawić jej czoło. Szacowana liczba gatunków obcych w Polsce od początku XX wieku. Kolorem zielonym oznaczono kręgowce, żółtym rośliny i mikroorganizmy przeprowadzające fotosyntezę, czerwonym bezkręgowce. Zauważalny jest bardzo duży wzrost introdukcji pod koniec XX i na początku XXI wieku. Prawie 50% organizmów obserwowanych po 2010 r. to bezkręgowce (za dostęp Walka z inwazjami Badania nad gatunkami obcymi w ostatnich 30 latach są prowadzone coraz intensywniej, powstają organizacje zajmujące się nimi oraz specjalistyczne pisma i strony internetowe, poświęcone wyłącznie temu tematowi. Wspomniana wcześniej Konwencja o Różnorodności Biologicznej od 1992 r. została podpisana przez 193 państwa. Spośród 20 celów przez nią wyznaczonych na lata 2011-2020 jeden dotyczy zapobiegania inwazyjnym gatunkom obcym. Konwencja działa przede wszystkim w celu zapobiegania introdukcji i rozprzestrzeniana się szkodników roślin uprawnych i produktów rolnych. Jednak od kilku lat kładzie coraz większy nacisk na ochronę przyrody. W następnych latach tworzone były kolejne rekomendacje i wytyczne dotyczące działań mających na celu walkę z inwazjami obcych gatunków, m. in. na Konwencji Berneńskiej (2003 i lata kolejne), Międzynarodowej konwencji o kontroli i postępowaniu ze statkowymi wodami balastowymi i osadami (2004), Konwencji o ochronie gatunków dzikiej flory i fauny europejskiej oraz ich siedlisk (2013). 1 stycznia 2015 r. w krajach Unii Europejskiej weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady UE z 22 października 2014 r. w sprawie działań zapobiegawczych i zaradczych w odniesieniu do wprowadzania i rozprzestrzeniania inwazyjnych gatunków obcych. Reguluje ono zapobieganie wprowadzaniu i rozprzestrzenianiu się gatunków inwazyjnych, wczesne ich wykrywanie oraz eliminację i kontrolę ich populacji. Wprowadzenie w życie wyżej wymienionych zapisów nie jest łatwe, gdyż wymaga międzynarodowej współpracy na wielu szczeblach. Potrzeba jednocześnie zapobiegać nowym inwazjom, wykrywać pojawiające się introdukcje, jak najwcześniej oraz kontrolować w jak największym stopniu te, którym nie da się już zapobiec. Te środki muszą być stosowane od skali lokalnej, przez regionalną, do globalnej. Problem inwazji powinien być brany pod uwagę już na etapie planowania obszarów chronionych. Ponieważ ma on charakter bardzo dynamiczny, potrzeba działań proaktywnych i szybkiego dopasowywania reakcji do zmiany sytuacji. Ochrona rodzimej przyrody w praktyce Każdy człowiek podróżujący po świecie, hodujący zwierzęta w akwarium lub terrarium, uprawiający ziemię, wędkarz czy myśliwy może przyczynić się do przenoszenia gatunków w tereny niebędące ich naturalnym domem. Również każdy człowiek może przeciwdziałać temu zjawisku, jeśli ma tego świadomość i odpowiednią wiedzę. Dlatego edukacja społeczeństwa o zagrożeniach ze strony gatunków obcych jest ważnym punktem, który znalazł się w wytycznych rekomendowanych przez różne organy rządowe. Niestety ciągle temat ten jest marginalizowany w programie nauki biologii w szkołach, gdzie powinno się kształtować świadomość zagrożeń i potrzebę ochrony przyrody. Edukacja w tym temacie powinna też być podejmowana przez osoby zarządzające obszarami chronionymi (parki narodowe, krajobrazowe, ogrody zoologiczne, botaniczne), bo one w opinii publicznej mają dużą wiarygodność. Tam właśnie odwiedzający ludzie mogą na własne oczy zobaczyć wpływ obcych gatunków na degradację najcenniejszych, rodzimych ekosystemów. Tymczasem nawet sami pracownicy obszarów chronionych nie zawsze mają odpowiednią wiedzę na ten temat. Powstają coraz obszerniejsze internetowe bazy danych, gdzie można zasięgnąć informacji o rozmieszczeniu, biologii i wpływie gatunków obcych na rodzimą faunę. Instytut Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk stworzył bazę danych „Gatunki obce w Polsce” ( która jest systematycznie uzupełniana o kolejne doniesienia, dane na temat biologii, przyczynach i czasie introdukcji, rozmieszczeniu oraz wpływie na rodzime, gatunki i ekosystemy. Ta baza danych została włączona do systemu NOBANIS ( gdzie z kolei można znaleźć dane dotyczące gatunków obcych w Europie środkowej i północnej, oraz do systemu DAISIE ( skupiającego informacje o takich gatunkach w całej Europie. Każdy, kto posiada dane, swoje własne obserwacje gatunków obcych może, a nawet powinien zgłaszać je na adres mailowy dostępny na stronie internetowej – Efektem tego projektu jest jedna z pierwszych w Europie monografia o gatunkach obcych w faunie Polski dostępna w formie elektronicznej i papierowej: Efekty introdukcji organizmu na nowy teren są zawsze zagadką. Każdy ekosystem jest mechanizmem złożonym z wielu małych zależności i nikt nie jest w stanie określić, jaki wpływ na te zależności będzie miało dołożenie do nich kolejnego ogniwa, dopóki to się nie stanie. Każda celowa introdukcja gatunku obcego powinna być poprzedzona wnikliwymi badaniami i symulacjami skutków dla środowiska naturalnego. Szkody poczynione przez nowy organizm w ekosystemie mogą być znacznie większe niż korzyści. Z tych samych powodów na wszystkich szczeblach, od globalnego po lokalne powinniśmy robić wszystko żeby zapobiegać przypadkowym zawleczeniom gatunków na nowe tereny. Natalia Starzyk, Kornelia Skibińska Natalia Starzyk – biolog, paleontolog. Pracownik naukowy Instytutu Systematyki i Ewolucji Zwierząt PAN w Krakowie, przedmiotem jej badań są skorupiaki mezozoiczne. Mieszka na pograniczu Pogórza Ciężkowicko-Rożnowskiego i Beskidu Sądeckiego, z którym jest nierozerwalnie związana. Miłośniczka podróży z plecakiem lub Skibińska – biolog, paleoentomolog. Przewodniczka Muzeum Przyrodniczego ISEZ PAN w Krakowie, autorka publikacji naukowych, z zamiłowaniem szukająca dowodów ewolucji w bursztynie, miłośniczka przyrody uwielbiająca spacery w górskiej ciszy. W wolnych chwilach relaksuje się na łonie natury w towarzystwie, ukochanych psów zaczepno-obronnych. Lubi zapach lasu, wieczory przy ognisku, białe wino i czekoladę. Literatura:- Głowaciński Z., Okarma H., Pawłowski J., Solarz W. (red.). 2011. Gatunki obce w faunie Polski. Instytut Ochrony Przyrody PAN: 1-508 - Grabowski M. 2011. Krab wełnistoręki Eristoheir sinensis H. Milne Edwards, 1853. w: Głowaciński Z., Okarma H., Pawłowski J., Solarz W. (red.). Gatunki obce w faunie Polski. Instytut Ochrony Przyrody PAN w Krakowie. - IUCN 2000. 100 of the World`s worst invasive alien species. A selection from the global invasive species database. Kubisz D. 2011. Biedronka azjatycka Harmonia axyridis (Pallas, 1773). w: Głowaciński Z., Okarma H., Pawłowski J., Solarz W. (red.). Gatunki obce w faunie Polski. Instytut Ochrony Przyrody PAN w Lipa 2004. Obce gatunki inwazyjne zagrożeniem dla entomofauzy Europy i Polski. Wiadomości entomologiczne. 23(2): Stworzewicz E., Kozłowski J. 2011. Ślinik luzytański Arion lusitanicus Mabille, 1868. w: Głowaciński Z., Okarma H., Pawłowski J., Solarz W. (red.). Gatunki obce w faunie Polski. Instytut Ochrony Przyrody PAN w – Gatunki obce w Polsce – baza danych Instytutu Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk- – European Network on Invasive Alien Species- – Delivering Alien Invasive Species Inventories for Europe
żółwie inwazyjne w polsce