1. Jak ty rozumiesz przysłowie ,, Nie czyń drugiemu , co tobie niemiłe '' ?Napisz krótko .Bardzo proszę szybko… Natychmiastowa odpowiedź na Twoje pyta…
Jaki pan, taki kram.Biednemu zawsze wiatr w oczy wieje.Lepsza Kaśka spracowana niż Anulka wychuchana.Potrzeba jest matką wynalazków.Panu Bogu świeczkę, a diabłu…
Jest jeszcze aspekt ezoteryczny tej sprawy. Gdyby nie potrzeba zemsty na wszystkich, którzy ją skrzywdzili, kosmos nie musiałby dawać jej takiej lekcji. Bo stare przysłowie mówi: „Nie życz drugiemu, co tobie niemiłe”. Trzeba odpuszczać, a nie żyć dla zemsty.
Nie czyń, drugiemu co tobie niemiłe Pewnego dnia ja i moja koleżanka poszłyśmy na spacer do lasu. Widziałyśmy zająca i sarny. Wtedy moja koleżanka (wpisz jej imię) krzyknęła: ,,O nie to gniazdo szerszeni!!'' .
Dwie osoby, 26-letnia kobieta i 30-letni mężczyzna, zostały poszkodowane w wypadku samochodowym, na drodze Pieckowo - Święta Lipka. Do zdarzenia doszło w sobotę, 4 listopada, w godzinach wieczornych.
Gwara radomska. W 2005 roku na stronie "Narodowość Słowiańska" zacząłem zapisywać słowa i powiedzenia z radomskiego.Postanowiłem,że nie będę posługiwał się słownikami a jedynie tym co usłyszałem od ludzi.Z tego powodu większość zapisu zawiera ogólnopolskie słownictwo i powiedzenia.Postanowiłem zatem podać tylko te.
nl1NE. Krzysztof Gawlik, pseudonim Skorpion, odsiaduje wyrok za zabójstwo pięciu osób. Niedawno próbował uciec z zakładu karnego we Wrocławiu. To nie jest jego pierwsza próba ucieczki. Słynny Skorpion, wielokrotny morderca, próbował zbiec z więzienia we WrocławiuGawlik to jeden z najgroźniejszych i najbardziej brutalnych, wielokrotnych morderców w powojennej Polsce. Na koncie ma pięć zabójstw z użyciem pistoletu maszynowego skorpion z tłumikiem – stąd jego pseudonim. Przed tygodniem strażnicy z Zakładu Karnego przy ulicy Kleczkowskiej we Wrocławiu zauważyli, że Gawlik próbuje wyłamać kraty w oknie celi. Na szczęście w porę udaremnili pracę, bo nie chciała się malować? Ruszył proces o odszkodowanie- Krzysztof G. w nocy 3-4 sierpnia usiłował uszkodzić zabezpieczenia techniczno-ochronne poprzez naruszenie krat okiennych – potwierdził w rozmowie z nami starszy szeregowy Rafał Podruczny, rzecznik prasowy Zakładu Karnego Nr 1 we Wrocławiu. To, że kraty są naruszone zauważyli strażnicy. - Niezwłocznie podjęte przez funkcjonariuszy działania, przyczyniły się do udaremnienia planowanej ucieczki na etapie podjęcia przez niego wyłącznie czynności przygotowawczych w celi – poinformował nie chce ujawniać więcej szczegółów. Nie wiemy czy Gawlik działał sam, czy może ktoś z zewnątrz mu pomagał. Sprawą zajął się już prokurator. O zdarzeniu poinformowano też policję oraz oraz sędziego penitencjarnego. Na razie nie wiadomo, co może grozić Gawlikowi za próbę ucieczki, zresztą nie pierwszą w jego więziennej karierze. Początkowo Skorpiona – po skazaniu w 2002 roku – osadzono w więzieniu w Wołowie. Siedział w specjalnym pawilonie dla niebezpiecznych więźniów (zaostrzony rygor, cele jednoosobowe, codziennie przeszukanie). Podczas jednego z takich przeszukań strażnicy odkryli dziurę w ścianie. Krzysztof Gawlik przy pomocy rurki i płaskownika wyrwanego z łóżka próbował przekuć mur celi. Jak twierdzili wtedy funkcjonariusze, niewiele brakowało by jego plan zakończył się powodzeniem. Za każde z pięciu zabójstw - do których 37-letni wtedy Gawlik się przyznał - usłyszał wyrok dożywocia. Dopiero po 50 latach od wyroku będzie mógł starać się o warunkowe zwolnienie. Zabójca wyznał też, że lubił patrzeć, jak jego ofiary cierpią i umierają. Mordował używając pistoletu maszynowego typu skorpion z tłumikiem. Każdą z ofiar postrzelił kilkukrotnie z charakterystycznym egzekucyjnym strzałem w tył głowy, na niektórych ofiarach znaleziono także ślady noża. Pierwszą ofiarą Gawlika była niespełna 18-letnia prostytutka z Poznania. Morderca spotkał się z nią odpowiadając na ogłoszenie, które umieściła w prasie. Kolejnymi ofiarami "Skorpiona" była wrocławska prostytutka i związany z nią mężczyzna. Zastrzelił ich trzy dni po popełnieniu pierwszej zbrodni. W marcu 2001 roku Gawlik zabił kolejne dwie osoby - małżeństwo K. z Wrocławia. Poznał ich odpowiadając na ich ofertę sprzedaży samochodu. Gawlika zatrzymano przypadkiem pod koniec marca 2001, gdy po pijanemu spowodował wypadek i próbował uciec z miejsca zdarzenia. Policjanci znaleźli w jego samochodzie pistolet z tłumikiem, którym dokonano pięciu w sprawie zabójstwa studentów? "Jest nadzieja"Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
Będę patrzeć w otchłań, a ona mnie pochłonie. Niech zapłoną lasy, niech zapłonie nadzieja. Każdy i tak zniszczy moje marzenia. Mess odłożyła swój zeszyt z wierszami i schowała go pod poduszkę. Położyła się wygodnie na łóżku. Myśli pochłonęły ją całkowicie. Nienawidziła tego świata, nienawidziła wszystkich, każdy działał jej na nerwy. Zawsze uważała się za najważniejszą, w szkole nie miała przyjaciół, nie miała nawet z kim słowa zamienić. Ale czy to jej przeszkadzało? Była typem samotnika, wiedziała, że ludzie plotkują, ale nie zwracała na to najmniejszej uwagi. Istniała tylko ona i jej mały świat, jej pokój. W zeszłym tygodniu umarł jeden z uczniów, ona wiedziała co się stało, widziała całe zdarzenie dokładnie. W ten chłodny jesienny dzień, gdy wracała ze szkoły w parku widziała 4 bijących się chłopaków. Schowała się za drzewa i obserwowała. 3 biło jednego, chłopaka z jej szkoły, z jej klasy. Nigdy za nim nie przepadała więc cieszył ją widok katowanego nastolatka. Pozostała trójka była starsza od niego, nie znała ich, ale twarze widziała doskonale. W momencie, gdy nastolatek upadł na ziemię w kałuży własnej krwi, wiedziała, że jego puls zanika. Czuła w sercu jego słabnący puls, widziała jak ulatuje z niego życie. Pozostali śmiali się jedynie, pokazywali palcami, pluli i dalej kopali po głowie. Wtedy oczy chłopaka odwróciły się w jej kierunku. Po twarzy sączyły się stróżki krwi. Spojrzała mu w oczy, wiedziała, że umierający ją dostrzegł, wyciągnął w jej kierunku rękę, ale ona jedynie się uśmiechnęła, potem poszła. Na następny dzień w szkole była policja. Zawiadomili o śmiertelnym pobiciu chłopaka z jej klasy. Nie odezwała się słowem. Ze strachu? Nie. Umundurowani mężczyźni nie wzbudzali w niej żadnej grozy. Potem nie myślała już o tym zdarzeniu, stało się ono dla niej obojętnym zatartym wspomnieniem. - Może masz ochotę wybrać się ze mną dzisiaj na zakupy? - do pokoju weszła jej matka. - Umiesz pukać? - odsapnęła Mess i schowała głowę pod kołdrę. Matka wyszła z pokoju. Spojrzała na zegarek, dochodziła 17. Miała jutro sprawdzian ale nie miała ochoty się w ogóle na niego uczyć skoro rodzice zmuszali ją do nauki. Wstała z łóżka i wyszła z pokoju, na dole ubrała buty, wzięła kurtkę i wyszła. Nie wiedziała dokąd idzie, chciała się wyrwać po prostu z tego całego syfu, który jej rodzice nazywali domem, oddalić się jak najdalej. Poszła do parku. O tej porze roku na dworze zaczynało już się ściemniać, park opustoszał prawie całkowicie. Siadła na ławce i wsłuchiwała się w ciszę. Co jakiś czas przechodzili ludzie ale ona nie zwracała na nich uwagi, dla nich ona również była obcą, obojętną osobą. Po pewnym czasie ściemniło się całkowicie, park zupełnie opustoszał. - W końcu, zostałam tylko ja i ja i ja i ja - powiedziała cicho pod nosem. Nie miała ochoty wracać do domu, na dworze było zimno ale nie przeszkadzało jej to. Spojrzała w ciemne krzaki naprzeciwko, zniekształcone kontury nabierały śmiesznych kształtów, raz widziała w ciemnych krzakach psy, koty, dzieci ale nagle jeden z krzaków zaszeleścił mocniej. Wytężyła wzrok, krzaki w jej wyobraźni nabrały kształtu trojga ludzi. Widziała ich dokładnie, sylwetki dorosłych mężczyzn z piwami w ręku. Zaśmiała się z własnej wyobraźni. Ale gdy jej śmiech rozszedł się po ciemnościach, jedna z postaci odwróciła się w jej kierunku. Mass zamarła. Z ciemności wyłoniło się 3 mężczyzn. Znała ich, widziała już ich twarze. To byli ci, którzy pobili nastolatka. Strach kompletnie ją sparaliżował, nie potrafiła sobie uświadomić w jaki sposób wyłonili się oni z ciemności. Szli w jej kierunku Dziewczyna wstała jednak napastnicy byli silniejsi. Jeden z nich zatkał jej usta dłonią. Poczuła zapach zgnilizny, zapach sfermentowanego alkoholu i potu. Żaden z nich się nie odzywał, żaden nie patrzał w jej kierunku. Ich ciemne sylwetki zlewały się z ciemnością. Usłyszała śmiech ale on nie dobiegał od żadnego z nich, śmiech wydobywał się z głębszej ciemności. Wtedy go zobaczyła. Leżał na ziemi w kałuży krwi, jego posiniaczona twarz skierowana była w jej kierunku. Nogi i ręce powyginane były w nienaturalnych kątach. Wtedy napastnik puścił ją, upadła na ziemię. Gdy podniosła oczy, zobaczyła przed sobą jego twarz. Zlepione krwią włosy, odpadającą skórę, głębokie, brudne i zaropiałe rany na policzkach. Wtedy poczuła na plecach przeszywający bój, ktoś kopnął ją w kręgosłup. Potem poczuła kolejne uderzenie. Następny cios skierowany był w jej żołądek, był tak silny, że Mass zwróciła caly swój posiłek. Gdy podniosła wzrok chłopaka już nie było. Widziała jedynie 3 ciemne postacie, które wpatrywały się w nią. Jeden z mężczyzn podniósł ją, wymierzył jej cios w twarz. Poczuła krew w buzi, która zaczęła wypływać jej z kącików ust. Potem kolejny cios, który złamał jej szczękę. Wypluła na ziemię zęby. Mężczyzna puścił ją. Uderzyła głową o ziemię. Nie potrafiła wydusić ani jednego słowa, przed oczyma miała mgłę. Kolejny cios w brzuch. Spojrzała przed siebie. Za krzakami dostrzegła kucającego chłopaka, który wpatrywał się w nią, uśmiechał się. Wyciągnęła w jego stronę rękę, chciała wołać o pomoc ale przez złamaną szczękę nie wydobył się chociażby najdrobniejszy pisk. Zanim umarła przypomniała sobie skąd zna jego twarz.
Myśląc o takiej sytuacji nie możemy zachować spokoju. Na usta cisną się same niecenzuralne słowa, a zasada „nie życz drugiemu, co tobie niemiłe” przestaje obowiązywać. Nie rozumiemy, jak można przywiązać własnego psa do drzewa w lesie i zostawić na pewną śmierć z głodu i pragnienia. Tak zachowują się tylko barbarzyńcy, dlatego trzeba z nimi walczyć w sposób bezwzględny. Sprawdź, co robić, gdy znajdziesz takiego nieszczęsnego psa. Najpierw daj mu pić i jeść To najważniejsza sprawa, ponieważ nie wiadomo, od jaka dawna zwierzak nic nie pił i nie jadł. Może być w stanie bezpośredniego zagrożenia życia, dlatego w pierwszej kolejności zapewnij mu jedzenie i picie, aby nabrał sił. Powiadom policję/straż miejską W zależności od tego, która służba działa w Twoim regionie. Jeśli nie masz ochoty się nad tym zastanawiać, to po prostu zadzwoń pod 112 – dyżurny przełączy Cię do odpowiedniej osoby. Telefonicznie poinformuj, że pies znajduje się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia, co powinno zmobilizować służby do podjęcia pilnej interwencji. Poinformuj lokalnych animalsów Warto to zrobić, ponieważ społecznicy z pewnością będą patrzeć służbom na ręce i mobilizować je do poszukiwań sprawcy tego haniebnego czynu. Animalsi mogą też przyjechać na miejsce przed służbami i zabezpieczyć psa w prawidłowy sposób. Pamiętaj, aby niepotrzebnie nie ryzykować i nie próbować odwiązywać psa na własną rękę – nie wiesz, jak zwierzę może na to zareagować. Zrób psu zdjęcie i wrzuć na lokalne grupy facebookowe Nie chodzi tutaj wcale o chwalenie się bohaterstwem, ale o piętnowanie czyjejś bezmyślności i znieczulicy. Takie zdjęcie z pewnością poruszy lokalną społeczność, która może się zaangażować w poszukiwania sprawcy. Być może ktoś rozpozna psa i powiadomi policję, gdzie mieszka właściciel? Media Dobrym pomysłem może być również zainteresowanie tą sprawą lokalnych mediów, które będą monitorować sytuację i naciskać na policję, aby ta ustaliła personalia sprawcy oraz pociągnęła go – wspólnie z prokuraturą - do odpowiedzialności.
nie życz drugiemu co tobie niemiłe